Letnie upały co roku przypominają o tej samej arytmetyce: podlewanie ogrodu wodą wodociągową potrafi wyraźnie podnieść rachunek, a jednocześnie po każdej burzy z dachu spływa kilka metrów sześciennych wody, która wsiąka w trawnik albo znika w kanalizacji. Zbieranie deszczówki przestało być przy tym ekologiczną fanaberią – w wielu gminach w okresach suszy obowiązują ograniczenia w podlewaniu z sieci, a przepisy nakładają na właściciela nieruchomości obowiązek zagospodarowania wód opadowych we własnym zakresie. Skuteczna instalacja nie polega jednak na podstawieniu beczki pod rurę spustową. Żeby układ działał przez cały sezon, a nie tylko przez dwa dni po ulewie, trzeba oszacować, ile wody rzeczywiście da się zebrać, dobrać do tego pojemność zbiornika, zapewnić filtrację i przewidzieć, co stanie się z nadmiarem wody po przepełnieniu. Dowiedz się również systemy rynnowe – co warto wiedzieć?

Ile wody da się realnie zebrać z dachu i jak dobrać zbiornik

Podstawą każdej sensownej instalacji jest oszacowanie rocznego uzysku, a zasada jest prosta: ilość zebranej wody zależy od powierzchni dachu, od sumy opadów w danym regionie oraz od współczynnika spływu, który uwzględnia straty na samym pokryciu. Istotne jest przy tym, że do obliczeń przyjmuje się powierzchnię rzutu poziomego dachu, a nie długość połaci mierzoną wzdłuż spadku – to rzut decyduje o tym, ile deszczu faktycznie spadnie na budynek, niezależnie od tego, jak stromy jest dach. Sumy opadów dla poszczególnych regionów podają dane meteorologiczne.

Nie cała woda dotrze jednak do zbiornika. Część pozostaje na pokryciu, część odparowuje, a część gubi się po drodze przez nieszczelności. Dlatego w obliczeniach stosuje się współczynnik spływu, zależny od rodzaju pokrycia: gładkie powierzchnie odprowadzają wodę sprawniej niż chropowate i porowate, a dachy skośne skuteczniej niż płaskie. Nawet z uwzględnieniem tych strat wynik potrafi zaskoczyć – z dachu typowego domu jednorodzinnego zbiera się w ciągu roku ilość wody wystarczającą na sezonowe podlewanie ogrodu i szereg prac gospodarczych, a przy większych połaciach na zasilanie kilku punktów poboru.

Roczny uzysk nie mówi jeszcze, jak duży ma być zbiornik, ponieważ woda nie spada równomiernie. Przyjęcie typowego okresu suszy prowadzi do wniosku, który dobrze tłumaczy proporcje na rynku: sensowny zbiornik dla domu jednorodzinnego liczy kilka metrów sześciennych, a popularne beczki ustawiane pod rurą spustową pełnią rolę wyłącznie doraźną – wystarczają na jedno czy dwa podlewania i przelewają się po pierwszej porządnej ulewie.

jak-skutecznie-zbierac-wode-deszczowa-z-dachu

Droga wody od pokrycia do zbiornika – tu decyduje się jakość deszczówki

Instalacja do zbierania deszczówki jest tak dobra, jak jej najsłabsze ogniwo, a pierwszym ogniwem jest samo pokrycie dachowe. Dachówka ceramiczna i betonowa oraz blacha powlekana dają wodę czystą i nadającą się bez zastrzeżeń do podlewania, mycia sprzętu czy spłukiwania toalet. Ostrożności wymagają pokrycia bitumiczne, z których woda może zawierać związki wypłukiwane z lepiszcza, a z dachów pokrytych eternitem deszczówki nie zbiera się w ogóle. Znaczenie ma również wiek pokrycia, z nowego dachu przez pierwsze tygodnie spływa woda z drobinami pyłu produkcyjnego, więc pierwsze opady lepiej skierować poza zbiornik.

Drugim ogniwem jest system rynnowy, o którym przy planowaniu instalacji deszczowej myśli się najrzadziej, a który decyduje o tym, czy woda w ogóle dotrze do zbiornika podczas gwałtownego opadu. Rynna o zbyt małym przekroju przelewa się przy nawałnicy, a woda zamiast do instalacji trafia na elewację i pod fundamenty. Producenci systemów rynnowych dobierają rozmiar rynny i średnicę rury spustowej do powierzchni odwadnianej połaci i warto to sprawdzić, zwłaszcza przy rozbudowie domu, dobudowie zadaszenia czy zmianie pokrycia. Istotne są też drobiazgi eksploatacyjne: koszyczki we wpustach zatrzymujące liście, drożne rury spustowe i szczelne połączenia, bo każde nieszczelne miejsce to woda, która nie dotrze do zbiornika.

Trzecim, absolutnie kluczowym ogniwem jest filtracja. Woda spływająca z dachu niesie ze sobą liście, igliwie, piasek, odchody ptaków i drobiny mchu, a wszystko to, jeśli trafi do zbiornika, zacznie w nim gnić i w ciągu jednego sezonu zamieni zapas wody w ciecz nienadającą się nawet do podlewania. Przy instalacjach ze zbiornikiem podziemnym stosuje się filtry o większej wydajności, dobierane do powierzchni obsługiwanego dachu, o gęstości sita pozwalającej zatrzymać drobne zanieczyszczenia przy zachowaniu wysokiego odzysku wody.

Zbiornik naziemny czy podziemny – co wybrać do domu jednorodzinnego

Zbiorniki naziemne to rozwiązanie najprostsze i najtańsze: pojemniki ustawiane przy ścianie budynku i zasilane bezpośrednio ze zbieracza w rurze spustowej. Ich zaletą jest błyskawiczny montaż bez prac ziemnych, możliwość przeniesienia w inne miejsce i grawitacyjny pobór wody przez zwykły zawór – wystarczy podstawić konewkę. Producenci oferują też wersje dekoracyjne, wpisujące się w otoczenie tarasu, co bywa istotne, gdy pojemnik ma stać w widocznym miejscu. Wady są jednak realne: woda w zbiorniku naziemnym nagrzewa się i szybciej się psuje, latem sprzyja rozwojowi glonów, a przed zimą instalację trzeba opróżnić, żeby nie rozsadził jej mróz.

Zbiornik podziemny jest rozwiązaniem droższym i wymagającym wykopu. Woda przechowywana w ciemności i w stałej, niskiej temperaturze zachowuje jakość przez wiele miesięcy, instalacja pracuje przez cały rok, a zbiornik nie zajmuje miejsca na działce – nad nim może być trawnik, a przy odpowiedniej klasie obciążenia także podjazd. Producenci oferują zarówno klasyczne zbiorniki o kształcie zbliżonym do kuli lub walca, jak i konstrukcje płaskie, wymagające płytszego wykopu, co ma znaczenie przy trudnym gruncie lub wysokim poziomie wód gruntowych.

Wybór między jednym a drugim rozwiązaniem sprowadza się w praktyce do pytania o docelowe zastosowanie wody. Jeśli deszczówka ma służyć wyłącznie do podlewania ogrodu w sezonie, zbiornik naziemny z porządnym zbieraczem jest wystarczający i zwraca się bardzo szybko. Jeśli natomiast woda ma pracować przez cały rok, sensowny jest wyłącznie zbiornik podziemny z filtrem, pompą i rozprowadzeniem wewnętrznym – z zastrzeżeniem, że instalacja deszczowa musi być całkowicie oddzielona od instalacji wody pitnej i wyraźnie oznakowana. Decyzję najlepiej podjąć na etapie budowy lub większego remontu, bo wykonanie wykopu przy zagospodarowanym już ogrodzie kosztuje wielokrotnie więcej.

Przepisy, przelew awaryjny i eksploatacja instalacji

Zagospodarowanie wód opadowych nie jest wyłącznie kwestią wygody, lecz obowiązkiem właściciela nieruchomości. Przepisy wymagają, aby woda deszczowa była zagospodarowana w taki sposób, by jej spływ nie zakłócał stosunków wodnych na działkach sąsiednich. Jeżeli nie ma możliwości podłączenia do kanalizacji deszczowej lub ogólnospławnej, dopuszcza się zagospodarowanie wód opadowych na własnym, nieutwardzonym terenie, do dołów chłonnych lub do zbiorników retencyjnych, i takie działanie zwykle nie wymaga pozwolenia wodnoprawnego. Inaczej wygląda sytuacja przy odprowadzaniu wody do odbiornika zewnętrznego, takiego jak rów czy ciek.

Z punktu widzenia projektowania instalacji wynika stąd bardzo praktyczny wniosek: każdy zbiornik musi mieć zaplanowany przelew awaryjny. Zbiornik napełni się do pełna kilka razy w roku i wtedy nadmiar wody musi mieć dokąd odpłynąć – do skrzynek rozsączających, studni chłonnej albo ogrodu deszczowego, bez podtapiania fundamentów. Skrzynki rozsączające pozwalają rozprowadzić nadmiar wody w gruncie na niewielkiej powierzchni, co jest rozwiązaniem szczególnie przydatnym na małych działkach.

Podsumowanie

Zbieranie wody deszczowej z dachu opłaca się bardziej, niż wynika to z intuicji, a punktem wyjścia powinno być oszacowanie rocznego uzysku na podstawie powierzchni rzutu dachu, sumy opadów w regionie i współczynnika spływu zależnego od rodzaju pokrycia. Z tego wyliczenia wynika sensowna pojemność zbiornika, liczona jako zapas na typowy okres bezdeszczowy. Warunkiem wykorzystania zgromadzonej wody jest zadbanie o całą jej drogę: właściwe pokrycie dachowe, drożny i prawidłowo dobrany system rynnowy, filtr o odpowiedniej wydajności oraz zbiornik dopasowany do sposobu użytkowania – naziemny przy sezonowym podlewaniu ogrodu, podziemny przy pracy całorocznej. Do tego dochodzą wymogi formalne: obowiązek zagospodarowania wód opadowych na własnym terenie, zakaz odprowadzania ich do kanalizacji sanitarnej oraz konieczność zaplanowania przelewu awaryjnego. Planowanie takiej instalacji najlepiej rozpocząć od doboru rynien i rur spustowych, co warto skonsultować z dostawcą materiałów budowlanych jeszcze przed rozpoczęciem prac.

Najczęściej zadawane pytania nt. jak skutecznie zbierać wodę deszczową z dachu